zyla

Piotr Żyła

Data urodzenia: 16.01.1987
Wzrost: 176 cm
Klub: WSS Wisła

Odmieniony, rzadziej publicznie żartujący, za to bardziej stonowany skoczek z Wisły w oczach wielu ekspertów jest jednym z głównych kandydatów do triumfu w Turnieju Czterech Skoczni. Wreszcie potrafi skakać daleko i bardzo regularnie. Talent miał zawsze, zresztą nie tylko do skoków narciarskich. Przed laty opowiadał o swoich wyczynach na piłkarskich boiskach. Oczywiście nie grał zawodowo, ale strzelał mnóstwo bramek w amatorskiej lidze dla… Głębczesteru Wisła.

stoch

Kamil Stoch

Data urodzenia: 25.05.1987
Wzrost: 173 cm
Klub: KS Eve-nement Zakopane

O tym, co osiągnął, wiedzą wszyscy. Kamil Stoch już dzisiaj jest jednym z najwybitniejszych skoczków w historii tej dyscypliny sportu. Sukcesy go jednak nie zmieniły, bo nadal jest skromnym chłopakiem, który do każdego się uśmiechnie. Prywatnie kibicuje piłkarskiemu Liverpoolowi. Lubi też muzykę, ale nie mogło być inaczej, bo jego tata ma w domu ponad… pięć tysięcy płyt winylowych. A wujek – aż 30 tysięcy! Kamil zna się też na fotografii. Zresztą, jego żona Ewa robi zdjęcia zawodowo.
Kup mistrzowską kolekcję Kamila Stocha

bsh

Bischofshofen

Nie jest to najtrudniejsza, ale za to najdziwniejsza skocznia w Turnieju. Obiektów z tak długim i płaskim rozbiegiem już się nie spotyka. Zazwyczaj po oderwaniu się od belki od razu jest stromo, a tutaj nie, dlatego trzeba inaczej ustawić pozycję. Kolejna trudność to fakt, że ciężko znaleźć dobry moment odbicia. Zazwyczaj człowiek czuje, jak wciska go w rozbieg przed progiem, a w Bischofshofen po prostu się jedzie i… kończy się próg. Dobry moment trzeba więc wyczuć wizualnie, a nie znaleźć go dzięki czuciu mięśniowym. Bischofshofen to też wielki finał Turnieju. Zawsze są tłumy i czuć, że bierze się udział w święcie narciarskim.

inn

Innsbruck

Najtrudniejsza skocznia w całym turnieju, ale ja bardzo ją lubię. Jest też najmniejsza. Skoki powyżej 120 metrów są bardzo dobre, a powyżej 130 – rewelacyjne i trudno ustać lądowanie telemarkiem. Obiekt wymaga bardziej dobrego odbicia, bo bez tego nie ma szans odlecieć. Ważna więc jest technika.
Co mi się kojarzy z Innsbruckiem? Piękne widoki i… cmentarz. Człowiek siada na belce, patrzy przed siebie i widzi właśnie cmentarz, a później panoramę Innsbrucku.

gp

Garmisch
−Partenkirchen

Zawody w Garmisch-Partenkirchen nieodłącznie kojarzą mi się z Sylwestrem i Nowym Rokiem. W ten pierwszy dzień są kwalifikacje, w drugi – sam konkurs. Zawody w tym miejscu kojarzą mi się także z… dniem, bo tylko tam nie skaczemy przy sztucznym oświetleniu. Dla mnie to najłatwiejszy i najprzyjemniejszy do skakania obiekt, a jednocześnie najbardziej nowoczesny.
W Ga-Pa panuje zwykle trochę luźniejsza atmosfera niż w Oberstdorfie, bo wszyscy są bardziej wyluzowani.

oberstdorf

Oberstdorf

Tam zawsze przychodzą tłumy ludzi i człowiek czuje efekt: „Wow!”. Atmosfera jest podniosła, ale i gęsta, bo wtedy jeszcze każdy ma szansę wygrać. Wszyscy więc się na siebie patrzą i każdy zastanawia się nad tym, czy rywale pokażą coś nowego. A sama skocznia? Jest fajny rozbieg i zeskok, nie mają żadnych znaków szczególnych. Uważam, że wśród tych czterech w Turnieju, jest jedną z łatwiejszych, choć trzeba pamiętać, że jest wrażliwa na warunki wietrzne. Zdarzało się, że z tego powodu zawodnicy tracili szanse na triumf.

historia-tcs

Historia. Prestiż. Wyzwanie.
Turniej Czterech Skoczni.

Przed nami 67. edycja tego wyjątkowego wydarzenia, którego historia trwa od 1953 roku. Sponsorem strategicznym tegorocznej walki o miejsce w historii sportu została polska marka 4F.

Rywalizacja rozpocznie się 30 grudnia w Oberstdorfie, z kolei w Nowy Rok skoczków czeka tradycyjny konkurs w Garmisch-Partenkirchen. Później najlepsi na świecie przeniosą się do Innsbrucku, aby tam walczyć 4 stycznia, a wszystko skończy się 6 stycznia w Bischofshofen. To prawdziwy maraton podczas którego każdy, kto marzy o sukcesie, musi utrzymać wielką formę i dać sobie radę z gigantyczną presją.

– Jeszcze jeden dzień, a umarłbym albo stracił wszystkie włosy – powiedział Sven Hannawald po zakończeniu rywalizacji w sezonie 2001/2002. To była 50 edycja turnieju i zarazem dopiero pierwsza, podczas której jeden skoczek zdołał wygrać wszystkie cztery konkursy! Kilka miesięcy temu do Niemca dołączył Kamil Stoch. – Kiedy go objąłem, poczułem, że jest bardzo zmęczony. Wtedy wyobraziłem sobie, jak wielka presja na nim ciążyła – mówił Hannawald, gdy jako jeden z pierwszych pogratulował Polakowi. Niemiec w karierze sięgał po medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, ale wszyscy kojarzą go właśnie z turniejem. Bo ta impreza ma w sobie coś magicznego. Coś, czego nie da się przeliczyć na pieniądze. To prestiż budowany od wielu dekad.

Jak zaczęła się historia tych wyjątkowych zawodów? Pierwszy pomysł na tego typu rywalizację powstał w 1949 w Partenkirchen. Ostateczny plan zrodził się trzy lata później. Ostatni z pięciu pomysłodawców tej imprezy, który później był jego honorowym prezydentem, czyli Putzl Pepeunig, zmarł w 1999 roku i został pochowany na cmentarzu koło skoczni Bergisel w Innsbrucku.
Turniej Czterech Skoczni zawsze był imprezą, która tworzyła piękne historie wielkich skoczków. Rekordzistą pod względem zwycięstw jest legendarny Fin Janne Ahonen, który w niemiecko-austriackich zawodach triumfował pięciokrotnie. Tyle samo razy kończył imprezę na dwóch niższych stopniach podium, a w pojedynczych zawodach był w czołowej trójce 29 razy! Co ciekawe, „milczący Fin”, jak nazywano Janne jest też „współwłaścicielem” innego osiągnięcia. W sezonie 2005/06 wygrał ex aequo z Czechem Jakubem Jandą. Nigdy wcześniej ani później nie powtórzyła się taka historia. Swój „pomnik” ma też Peter Prevc. Słoweniec co prawda nie wygrał czterech konkursów w jednej edycji, ale gdy triumfował w sezonie 2015/16, osiągnął łączną notę 1139,4 pkt. Wyliczać można długo, bo tu rodziły się legendy albo potwierdzali wielkość tacy skoczkowie jak: Helmut Recknagel, Bjoern Wirkola czy Jens Weissflog. Wygrywali tutaj Andreas Goldberger, Matti Nykänen, Gregor Schlierenzauer czy Thomas Morgenstern. Wśród gigantów skoków narciarskich jest jednak nazwisko skoczka, który wciąż ściga marzenie. To Simon Ammann. Dwa razy był drugi, ale wiadomo, o czym marzy.
– Takie zwycięstwo to coś bardzo ważnego dla każdego skoczka. Wszyscy znają tę imprezę, wszyscy chcą ją wygrać, ja też. Oczywiście, odniosłem wiele sukcesów, lecz chciałbym być też triumfatorem turnieju – mówił kiedyś czterokrotny mistrz olimpijski. Teraz pewnie też spróbuje, choć lista tych, którzy chcą na skoczniach w Niemczech i Austrii napisać swój rozdział w dziejach skoków narciarskich jest bardzo długa.

Najwięcej zwycięstw w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni

  1. Janne Ahonen (Finlandia)

    5 (1999, 2003, 2005, 2006, 2008)

  2. Jens Weissflog (NRD/Niemcy)

    4 (1984, 1985, 1991, 1996)

  3. Helmut Recknagel (NRD)

    3 (1958, 1959, 1961)

  4. Bjoern Wirkola (Norwegia)

    3 (1967, 1968, 1969)

  5. Veikko Kankkonen (Finlandia)

    2 (1964, 1966)

  6. Jochen Danneberg (NRD)

    2 (1976, 1977)

  7. Hubert Neuper (Austria)

    2 (1980, 1981)

  8. Matti Nykänen (Finlandia)

    2 (1983, 1988)

  9. Ernst Vettori (Austria)

    2 (1986, 1987)

  10. Andreas Goldberger (Austria)

    2 (1993, 1995)

  11. Gregor Schlierenzauer (Austria)

    2 (2012, 2013)

  12. Kamil Stoch (Polska)

    2 (2017, 2018)

Zwycięstwa w klasyfikacji generalnej według państw

  1. Austria 16

  2. Niemcy/RFN/NRD 16

  3. Polska 3

  4. Czechy/Czechosłowacja 2

  5. Słowenia 2

  6. Japonia 1

  7. ZSRR 1