Kwalifikacje w Ga-Pa dla Dawida Kubackiego!

Dawid Kubacki, Ryoyu Kobayashi, Kamil Stoch – oto pierwsza trójka kwalifikacji do noworocznego konkursu 67. Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen.

 

Deszcz, plucha i wielka wilgotność – w takich warunkach przyszło rywalizować skoczkom w kwalifikacjach do drugiego konkursu 67. Turnieju Czterech Skoczni. Magia tej legendarnej imprezy sprawiła jednak, że na skoczni pojawiło się aż dziesięć tysięcy widzów. A w Nowy Rok, gdy odbędzie się drugi konkurs imprezy, powinno ich być dużo, dużo więcej. Tym bardziej że pogoda ma się zupełnie zmienić, bo prognozy mówią o delikatnym mrozie i mocno świecącym słońcu. 

A do tego wszystko wskazuje na to, że przed nami zawody na bardzo wysokim poziomie. 

Już kwalifikacje pokazały, że skoczkowie się rozkręcają. A prym pod tym względem wiedli Polacy. Wygrał Dawid Kubacki, choć po skoku lidera klasyfikacji generalnej turnieju Ryoyu Kobayashiego wydawało się, że to Japończyk będzie w poniedziałek najlepszy. A jednak sędziowie dostrzegli, że Ryoyu kiepsko lądował, co odbiło się na notach za styl i wygrał Dawid. – Stałem spokojnie, ale był też podziw, bo skok Japończyka był świetny. Tyle że bez telemarku – mówił później Dawid, który podobnie jak jego koledzy z kadry rozmawiał z kilkoma polskimi telewizjami i dużą grupą dziennikarzy, którzy przyjechali na zawody. – Pracowałem nad stabilną formą bardzo długo. Z dnia na dzień moje skoki wyglądają coraz fajniej. W kwalifikacjach pokazałem sam sobie, że to, co robię, ma sens. Jestem zadowolony, ale też nie zapominam, że mam jeszcze rezerwy. I to główny cel na kolejne dni i konkursy – opowiadał Kubacki i dodał: – Każdy daleki, fajny skok, to wielkie emocje. I nieważne czy to konkurs czy trening. Robimy coś, co kochamy, więc kiedy dobrze wychodzi, pojawiają się emocje.

Chwilę wcześniej z dziennikarzami spotkał się Stoch, który w pierwszym dniu rywalizacji w Ga-Pa był trzeci. – To był dobry, pozytywny dzień i choć pogoda jest gorsza, ja jednak czułem się lepiej. Skoki były troszkę łatwiejsze, choć kosztowały więcej uwagi i koncentracji. Mam pewne punkty, na których się koncentruję, a codziennie jestem mądrzejszy o to, co robię – mówił Kamil i zwracał uwagę na trudność, jaką były nierówne tory dojazdowe. – Nie ma się co spodziewać cudów przy takim deszczu. Dało się daleko skakać. Trzeba się dostosowywać do tego, co jest – mówił spokojnie trzykrotny mistrz olimpijski, a od pewnego czasu… Kreator mody, bo na rynku wciąż jest kolekcja ubrań, którą Kamil przygotował wspólnie z marką 4F, głównym sponsorem Turnieju Czterech Skoczni.

Chwilę po rozmowach nikogo nie było już na skoczni. Zawodnicy ruszyli do hoteli, ale o świętowaniu nadejścia Nowego Roku nie będzie mowy. – Pewnie przed północą położymy się spać. Jutro trzeba być w formie – mówili polscy skoczkowie po zawodach.

 

 

Pary polskich skoczków w pierwszej serii konkursu w Garmisch–Partenkirchen

Jakub Wolny – Naoki Nakamura (Japonia)

Stefan Hula – Halvor Egner Granerud (Norwegia)

Killian Peier (Szwajcaria) – Piotr Żyła

Aleksander Zniszczoł – Tami Zajc (Słowenia)

Andreas Schuler (Szwajcaria) – Kamil Stoch

Jernej Damjan (Słowenia) – Dawid Kubacki

Kamil Stoch: Nie jestem jeszcze w najlepszej formie

Kamil Stoch przed rokiem wygrał w Oberstdorfie, a później triumfował też we wszystkich pozostałych konkursach Turnieju Czterech Skoczni i został jego zwycięzcą drugi raz z rzędu. Teraz skoczek z Zębu zaczął od ósmego miejsca, ale wciąż jest w grze o najwyższą stawkę.

 

Konkurs w Oberstdorfie był trudny? Pytam, bo warunki się zmieniały.

 

Rzeczywiście nie był łatwy, ale też… nie był bardzo trudny. Nie skakaliśmy w idealnych warunkach, ale takich konkursów jest sporo w każdym sezonie.

 

Nie miałeś szczęścia do wiatru, szczególnie w pierwszej serii.

 

Tu nie chodziło o farta, a o skakanie na dobrym poziomie. Udało mi się, choć nie jestem jeszcze w najlepszej formie. W takiej, w jakiej chciałbym być. Uważam jednak, że było bardzo dobrze.

 

Po drugim skoku byłeś jednak niezadowolony.

 

Zrobiłem znowu ten sam błąd i odbicie na progu nie było czyste. W efekcie zabrakło mi dobrej energii w końcówce lotu.

 

Lądowanie nie było najlepsze dlatego, że walczyłeś o odległość?

 

Dokładnie. Przez ten brak energii w końcówce lotu nie było dobrego podejścia do lądowania.

 

Ludzie, którzy są blisko kadry mówili, że przed świętami znakomicie prezentowałeś się podczas treningów. Tak samo było w mistrzostwach Polski. Mówiło się o tym, że osiągnąłeś już najwyższą formę.

 

Nie ma się, co załamywać, bez przesady. Miejsce w Oberstdorfie było bardzo dobre. Wciąż jestem w czołówce i cały czas skaczę na dobrym poziomie. Są jeszcze jednak drobne elementy, które nie działają. Jeżeli one zaskoczą, wtedy to ruszy. Kiedy to się jednak stanie? Nie wiadomo. Może to nastąpi już jutro, a może za dwa-trzy tygodnie?

 

Wolelibyśmy, żeby to stało się już i teraz.

 

Ja też. Nawet chciałbym, żeby to było już wczoraj (śmiech). Tak jednak bywa. Jest dobrze i walczę dalej.

 

Będziesz atakował z drugiego szeregu. To dobra pozycja wyjściowa?

 

Wolałbym, żeby była trochę lepsza, ale jest w porządku.

To kiedy będzie ta pełna moc?

 

Teraz przenosicie się do Garmisch-Partenkirchen. Lubisz tamtejszą skocznię?

 

Każda skocznia ma swoją specyfikę i każda ma coś, za co można ją lubić. Jest tylko jeden warunek. Trzeba dobrze skakać. Jeżeli coś nie działa i trzeba się męczyć z jakimś problemem, to każda skocznia będzie sprawiała trudność.

 

Co zatem można lubić w Ga-Pa?

 

Sylwestra.

 

 

Rozmawiał Kamil Wolnicki 

Dawid Kubacki zadowolony po inauguracji Turnieju Czterech Skoczni

Piąte miejsce Dawida Kubackiego to najlepszy wynik polskiego skoczka w pierwszym konkursie 67. Turnieju Czterech Skoczni, który odbył się w Oberstdorfie. Wygrał Japończyk Ryoyu Kobayashi, drugi był Niemiec Markus Eisenbichler, a trzeci Austriak Stefan Kraft. Tuż za Dawidem konkurs skończył Piotr Żyła, ósmy był Kamil Stoch, a Jakub Wolny skończył na 26. pozycji. Najbardziej zadowolony był jednak oczywiście Kubacki.

Przed rokiem w Oberstdorfie byłeś trzeci, teraz skończyłeś jako piąty. Dobry początek.

Też tak to oceniam. Kontynuowałem pracę, jaką mam do wykonania i to było dla mnie najważniejsze. I myślę, że wyszło w porządku, więc jestem zadowolony z tego dnia. Skoki były dobre i myślę, że trener powie dokładnie, ale ja oceniam je tak, że mam powody do radości. Nie napalałem się na kroki milowe w stosunku do tego, co robiłem w Zakopanem. Wierzę, że konsekwentną pracą dojdę do celu.

Lubisz skakać przy tylnym wietrze?

Nie, nikt nie lubi. Z wiaterkiem z przodu zawsze fajniej i przyjemniej się lata. Generalnie jednak nie narzekam na warunki, bo trafiałem całkiem nieźle. Nic na pecha nie będę więc zrzucał. Cieszę się, że potrafiłem to wykorzystać.

Konkurs odbywał się w zmiennych warunkach.

Nie widziałem wszystkich skoków, ale szczególnie w pierwszej serii zdarzały się chwile, kiedy mocniej wiało z tyłu. A wtedy skoczka ciągnie do buli, bo narty robią się ciężkie. Nie powiedziałbym jednak, że w konkursie była wielka loteria.

Teraz przed wami konkurs w Garmisch-Partenkirchen. Lubisz tam skakać?

Tak, do tego są bardzo fajne okoliczności, bo konkurs odbywa się w Nowy Rok. Liczę jedynie na dobre warunki, a my będziemy sobie robić swoje.

 

 

Rozmawiał Kamil Wolnicki 

Oberstdorf dla Kobayashiego

Japończyk Ryoyu Kobayashi, Niemiec Markus Eisenbichler i Austriak Stefan Kraft – tak wyglądało podium pierwszego konkursu 67. Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie. Polacy spisali się dobrze, bo piąty był Dawid Kubacki, szósty Piotr Żyła, Kamil Stoch zajął ósme miejsce, a Jakub Wolny skończył na 26. pozycji.

Już przed konkursem większość ekspertów stawiała na Kobayashiego. Dla 22-letniego skoczka to ósmy występ w tym sezonie i piąta wygrana! A seria może potrwać dłużej, bo po zawodach mówił z uśmiechem, że nie czuje presji i może walczyć dalej. W Oberstdorfie miał jednak powody do zdenerwowania. Po drugim skoku stał koło bramy z logo strategicznego sponsora imprezy, czyli firmy 4F i długo czekał na potwierdzenie wyników. Ostatecznie pokonał Eisenbichlera ledwie o 0,4 pkt. Ten ostatni dał mnóstwo radości swoim fanom, których na skoczni było kilkanaście tysięcy. A warto zauważyć, że w tym sezonie do podium doskoczył dopiero po raz pierwszy. Podobnie zresztą jak Kraft.

Polacy też mieli powody do zadowolenia. Szansę na podium miał Żyła, ale ostatecznie musiał się zadowolić szóstym miejscem. Pokonał go za to Kubacki. – Początek oceniam jako całkiem dobry. Kontynuowałem pracę, jaką mam do wykonania i to było dla mnie najważniejsze. I myślę, że wyszło w porządku, więc jestem zadowolony z tego dnia – opowiadał Dawid.
Uśmiechał się też Stoch. – Konkurs nie odbywał się w idealnych warunkach, ale z drugiej strony takich konkursów jest wiele w sezonie – mówił skoczek z Zębu, który wygrywał dwie poprzednie edycje Turnieju Czterech Skoczni. Tym razem w Oberstdorfie nie wypadł aż tak dobrze, jak przed rokiem, kiedy wygrał, ale nie szukał żadnych usprawiedliwień w loteryjnej pogodzie. – Tu nie chodziło o farta, a raczej o skakanie na dobrym poziomie. Nie jestem jeszcze w najlepszej formie, w takiej, w jakiej chciałbym być. Uważam jednak, że było bardzo dobrze. W drugim skoku pojawił się stary błąd. Odbicie nie było czyste i dlatego zabrakło mi dobrej energii w końcówce lotu – opowiadał spokojnie Stoch, który w drugiej próbie długo walczył o odległość, co przełożyło się na gorsze lądowanie.
Po zawodach w Oberstdorfie skoczkowie nie odetchną ani na chwilę, bo już w poniedziałek przed nimi kwalifikacje w Garmisch-Partenkirchen, a w Nowy Rok kolejny konkurs. – Lubię tam jeździć, bo zawody odbywają się w przyjemnych okolicznościach. Liczę jedynie na dobre warunki, a my będziemy sobie robić swoje – powiedział Dawid, a Kamil dodał, że lubi każdy obiekt, choć… – Jest jeden warunek: trzeba dobrze skakać! – stwierdził ze śmiechem Stoch.

Austriak Stefan Kraft był bohaterem kwalifikacji do pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Najlepszy z Polaków Piotr Żyła był trzeci.

Gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak wygląda wielkie sportowe święto, powinien skupić uwagę na tym, co wydarzyło się w sobotę i wydarzy w niedzielę w Oberstdorfie, gdzie rozpoczął się 67. Turniej Czterech Skoczni. Na sobotnie kwalifikacje przyszło 15,5 tysiąca kibiców, którzy stworzyli fantastyczną atmosferę.

Ci, którzy byli na trybunach lub oglądali rywalizację w telewizji, nie żałowali, bo poziom kwalifikacji był naprawdę bardzo wysoki. Wygrał rewelacyjny w sobotę Austriak Stefan Kraft. Zwycięzca turnieju z sezonu 2014/15 ostatnio sygnalizował powrót do formy, a w sobotę to potwierdził. Drugi był lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Ryoyu Kobayashi, a trzeci Polak Piotr Żyła. Ten ostatni jak zwykle ostatnio przemknął przez strefę rozmów z dziennikarzami bez słowa. Bardziej rozmowny był Kamil Stoch, który zdaniem wielu fachowców jest jednym z głównych kandydatów do walki o zwycięstwo w całej imprezie.
– Zabrakło mi fajnych, dalekich skoków, które lubię. Chociaż może to i dobrze, bo mam świadomość, że mogę wypaść lepiej? Zawsze dobrze mieć nad czym pracować. Nie wywieram na siebie presji, że muszę coś osiągnąć, ale daję z siebie wszystko. Lubię skakać daleko, to mi daje największą radość – mówił Kamil, który wygrał dwie ostatnie edycje niemiecko-austriackich zawodów.
Skoczek z Zębu chwalił też bardzo atmosferę na trybunach. – Podczas kwalifikacji były prawie pełne trybuny. A my lubimy kiedy ludzie na nas patrzą i krzyczą po długich skokach. Lubimy być podziwiani, bo to daje jeszcze większą radość – powiedział Kamil. A można być pewnym, że w niedzielę będzie jeszcze lepiej. Początek konkursu o 16:30.

W zawodach wystąpi sześciu biało-czerwonych. Oprócz Żyły (3. miejsce) i Stocha (8.) awans uzyskali też: Dawid Kubacki (9.), Jakub Wolny (29.), Stefan Hula (31.) i Aleksander Zniszczoł (33.). Odpadł za to Maciej Kot.

zniszczol-300x300

Aleksander Zniszczoł

Data urodzenia: 08.03.1994
Wzrost: 178 cm
Klub: WSS Wisła

Gdy w sezonie 2011/12 zajął dziewiąte miejsce w konkursie Pucharu Świata w Zakopanem wydawało się, że młodziutki Polak zagości w światowej elicie na dłużej. Rzeczywistość okazała się jednak dla Olka mniej przyjazna. „Złote dziecko” polskich skoków musiało długo walczyć z przeciwnościami losu. Brakowało mu stabilizacji, ale walczył. Pokonał kilka zakrętów i dzisiaj 24-letni Zniszczoł znowu wskoczył do grona najlepszych. Świetnie zaczął sezon w Pucharze Kontynentalnym i dzięki temu wywalczyl dla Polski dodatkowe, siódme miejsce na Turniej Czterech Skoczni.